Pamiętasz z czasów szkolnych słynne “peelingi mechaniczne” z ostrymi drobinkami pestek moreli, po których użyciu twarz piekła i była czerwona jak pomidor? Na szczęście te brutalne czasy mamy już za sobą. Dziś tryumfy święci łagodne złuszczanie bez użycia tarcia.

Na rynku królują dwa rodzaje produktów: peeling enzymatyczny oraz peeling kwasowy. Czym się różnią i który z nich nie zrobi krzywdy Twojej skórze?

Peeling enzymatyczny (Delikatne “rozpuszczanie”)

Zamiast ostrych drobinek piasku, ten kosmetyk wykorzystuje enzymy (najczęściej roślinne, pozyskiwane z papai – papainę lub z ananasa – bromelainę).

  • Jak działa? Enzymy działają na zasadzie “małych nożyczek”, które przecinają wiązania białkowe między martwymi komórkami naskórka na samej powierzchni skóry, delikatnie je rozpuszczając. Nakładasz go jak krem, czekasz 10 minut i spłukujesz wodą. Bez żadnego tarcia!
  • Dla kogo? To absolutnie jedyny słuszny wybór dla cery wrażliwej, suchej, naczynkowej (tzw. “pajączki”) oraz w przypadku aktywnego, ropnego trądziku (ponieważ tarcie rozniosłoby bakterie po całej twarzy).
  • Trudność: W 100% bezpieczny w użyciu domowym. Bardzo ciężko wyrządzić sobie nim krzywdę.

Peeling kwasowy (Mocna odnowa)

Peelingi na bazie kwasów kosmetycznych (np. AHA – kwas glikolowy, mlekowy, migdałowy; lub BHA – kwas salicylowy) to zupełnie inna, wyższa liga złuszczania.

  • Jak działa? Kwasy wnikają nieco głębiej w warstwy skóry. Przyspieszają procesy regeneracyjne i stymulują skórę do “zrzucenia” starego naskórka. W przeciwieństwie do enzymów, kwasy potrafią także działać wewnątrz ujść gruczołów (np. kwas salicylowy), “wymiatając” z nich zaskórniki (wągry).
  • Dla kogo? Idealne rozwiązanie dla cery grubszej, dojrzałej (kwasy świetnie “prasują” drobne zmarszczki) oraz mieszanej z tendencją do zaskórników, wągrów i rozszerzonych porów.
  • Trudność: Wymagają wiedzy. Mocne kwasy (tzw. krwawe peelingi) nakładane na zbyt długo lub stosowane zbyt często, mogą mocno podrażnić skórę, poparzyć ją i uszkodzić barierę hydrolipidową. Przy kwasach konieczne jest także rygorystyczne stosowanie kremów z filtrem SPF (nawet zimą!).

Podsumowując: jeśli dopiero zaczynasz świadomą pielęgnację (lub szukasz dobrych produktów w katalogu Oriflame), zacznij od bezpiecznych enzymów. Gdy poczujesz się pewniej, delikatnie włączaj kwasy do swojej wieczornej rutyny, np. raz w tygodniu!